Pallotyni pielgrzymki Częstochowa


Blog dla inteligentnych ludzi

Ja powiem tylko tyle,że był bardzo cięzki,oj bardzo....szczególnie koncówka roku-GRUDZIEN.Ale były także ciekawe i miłe sytuacje...np. wakacje...hehe duzo by tu mówic: biwak,rekolekcje,pielgrzymka,kilka dni w Częstochowie(pallotyni )A jeszcze MAJ dość ciekawy ,CZERWIEC takze

Dużo tych smutnych a także wesołych przeżyc.

JE JE JE !!!!

Przekazuję pozdrowienia od naszego (od dzisiaj) diakona Mariusza i diakona Damiania i księdza Dawida

Miałam dziś ogromną radość uczestniczyć w przepięknej uroczystości święceń diakonatu m.in. właśnie Mariusza. Z Jajecznicowej braci były jeszcze Dorota Dudek i jej mama. Uroczystości rozpoczęły się w Kościele MB w WSD księży Pallotynów w Ołtarzewie. Były niezwykle piękne i wzruszające. Nie wiem jak reszcie, ale mi się łezka w oku zakręciła. Wypatrzyłam w prezbiterium również Mićka, ks.Jacka Mikulskiego, ks.Bogdana (proboszcza Częstochowskiego Sanktuarium KC), ks.Parzyszka (tego, który na pielgrzymce laską błogosławi) i wiele wieeeeele znajomych twarzy.

Po mszy goście Mariusza zostali zaproszeni już do domu księży Misjonarzy w Ożarowie. Była nas nie za duża grupka, ale atmosfera była bardzo rodzinna Nie obyło się bez życzeń, prosto z serducha płynących. Mariusz, zachęcony przez księdza prowincjała, obiecał jakąś homilię na pielgrzymce, także trzymajmy go za słowo

Eh, powiem Wam, że zagościło w moim serduchu to ciepło, jakie rodzi myśl o pielgrzymce z naszymi księżmi i braćmi Misjonarzami

Przy okazji mam taką propozycję, abyśmy podczas pielgrzymki wyprawili naszemu diakonowi Mariuszowi małą "imprezkę", taką ze śpiewem, tańcami, pląsami... Co o tym myślicie

JAJECZNICA ???!!!

Dora,

Twój pomysł 10 dniowej pielgrzymki to nawiązanie do najsłynniejszych kart WPP. Przecież pierwotnie szło się właśnie 10 dni! Nocleg był za źródłami pod Mstowem a wstawało się o 3 w nocy i po tych górkach o świcie dochodziło do Przeprośnej Górki. Wyobraź sobie tę rzekę światła płynącą w ciemnościach w kierunku Przeprośnej... niezapomniany widok.

A co do przedłużania Pilegrzymki o kolejne miasta, to ja sam odczuwając przed laty taką potrzebę... poszedłem 15 sierpnia z Częstochowy do Krakowa-Łagiewnik zgodnie z hasłem: "przez Maryję do Jezusa". Zdarłem sobie wtedy nogi i buty i już w Ojcowie (przepiękne widoki Parku Narodowego) miałem dosyć tak, że końcowe 21 km. przebyłem PKSem, ale było warto. Jeśli więc którekolwiek z Was pragnęłoby przedłużenia Pilegrzymki, do zapraszam do realizacji tego pomysłu, tym bardziej, że i 17-tki i Pielgrzymka Bożego Miłosierdzia łącząca właśnie Kraków z Częstochową są organizowane przez Pallotynów. Co stoi na przeszkodzie przenocować w Dolinie Bożego Miłosierdzia i 15 sieprnia po sumie wyruszyć dalej? Pierwszy nocleg w Olsztynie i przepiękne ruiny zamku... a dalej tylko same atrakcje. Polecam.


Dora,

Twój pomysł 10 dniowej pielgrzymki to nawiązanie do najsłynniejszych kart WPP. Przecież pierwotnie szło się właśnie 10 dni! Nocleg był za źródłami pod Mstowem a wstawało się o 3 w nocy i po tych górkach o świcie dochodziło do Przeprośnej Górki. Wyobraź sobie tę rzekę światła płynącą w ciemnościach w kierunku Przeprośnej... niezapomniany widok.

A co do przedłużania Pilegrzymki o kolejne miasta, to ja sam odczuwając przed laty taką potrzebę... poszedłem 15 sierpnia z Częstochowy do Krakowa-Łagiewnik zgodnie z hasłem: "przez Maryję do Jezusa". Zdarłem sobie wtedy nogi i buty i już w Ojcowie (przepiękne widoki Parku Narodowego) miałem dosyć tak, że końcowe 21 km. przebyłem PKSem, ale było warto. Jeśli więc którekolwiek z Was pragnęłoby przedłużenia Pilegrzymki, do zapraszam do realizacji tego pomysłu, tym bardziej, że i 17-tki i Pielgrzymka Bożego Miłosierdzia łącząca właśnie Kraków z Częstochową są organizowane przez Pallotynów. Co stoi na przeszkodzie przenocować w Dolinie Bożego Miłosierdzia i 15 sieprnia po sumie wyruszyć dalej? Pierwszy nocleg w Olsztynie i przepiękne ruiny zamku... a dalej tylko same atrakcje. Polecam.


oj Cezarku nie kuś bo my to jeszcze z Dorotką pójdziemy...

Wydaje mi się, że istnieją cuda tworzone zarówno przez Boga jak i Szatana podobnie jak wy Gustavie i Erazmie. A schodząc nieco z tematu...Słyszeliście jakoby objawienia w Medjugorie nie zostały zatwierdzone przez Kościół RK? Nawet pielgrzymki tam nie zostają uznawane za pielgrzymki do sanktuarium. Tekst skopiowany z WP:
Ani Kościół miejscowy, ani Stolica Apostolska nie uznała tamtejszych objawień Matki Boskiej - Gospy. Na dodatek franciszkanin ks. Tomislav Vlaąić, opiekun sześciorga "widzących" (chodzi o dzieci, którym w 1981 r. miała objawić się Gospa), został decyzją Benedykta XVI zwolniony ze ślubów zakonnych i pod groźbą ekskomuniki przeniesiony do stanu świeckiego. Powód? Szerzenie herezji, manipulacje, nieposłuszeństwo i dziecko z zakonnicą.

Ks. Artur Stopka, rzecznik archidiecezji katowickiej i ks. Jarosław Kwiecień z diecezji sosnowieckiej apelują do pielgrzymów o rozwagę. - Kościół katolicki nigdy nie uznał prawdziwości "objawień" z Medjugorie. Nie tylko miejscowy biskup, ale również cały episkopat byłej Jugosławii, stanowczo odmówili akceptacji dla ich treści.

Sprawa nie jest jednak zakończona. Ciągle pozostaje w toku - podkreśla ks. Stopka. Ks. Kwiecień dodaje, że jeśli objawienia w Medjugorie są prawdziwe, to: "Matka Boska sobie poradzi". - To pokazuje praktyka Kościoła. Przed laty mieliśmy w Polsce do czynienia z fałszywym objawieniem w Oławie. Jeździły tam tysiące wiernych, w tym także księża. Z czasem wszystko ucichło - mówi ks. Kwiecień.

W najbliższym czasie do Medjugorie wybierają się wierni z parafii pod wezwaniem św. Boboli w Bielsku-Białej, a także pw. św. Paschalisa w Raciborzu-Płoni. Jutro z Chorwacji wraca pielgrzymka organizowana przez Duszpasterstwo Pielgrzymkowe Księży Pallotynów "Apostolos" w Częstochowie. - To zwykle są pielgrzymki "prywatne". Oficjalnie - z powodu stanowiska Stolicy Apostolskiej - parafie tego organizować nie mogą - wyjaśnia Ewa Weintrit, szefowa biura AVE z Katowic, członkini Polskiej Izby Pielgrzymkowej.

Pielgrzymujących przybywa z roku na rok, a gorącym orędownikiem Medjugorie jest o. Tadeusz Rydzyk. - Prowadząc pielgrzymów na Górę Objawień Crnica byłam świadkiem przemian. Ludzie twierdzili, że doświadczyli wręcz indywidualnego dotknięcia Matki Boskiej, albo fizycznych uzdrowień - twierdzi Ewa Weintrit.

Miejsce cudów czy biznes?

Droga Krzyżowa, wspólny Różaniec, modlitwy na Górze Objawień, spotkanie z "widzącymi" i franciszkanami, pracującymi w Sanktuarium Królowej Pokoju - to standardowy program dla pielgrzymów z całego świata, przybywających do Medjugorie w Bośni i Hercegowinie. Doznają tam nawróceń i uzdrowień. Zostawiają też ogromne pieniądze. Według ostrożnych szacunków, do tej pory to miejsce odwiedziło ponad 40 milionów wiernych, w tym tysiące Ślązaków. Większość z nich nie jest świadoma, że Stolica Apostolska nie uznaje tamtejszych objawień.

Tymczasem to miejsce jest jednym z najbardziej znanych na świecie miejsc kultu. Tamtejszy kościół pw. św. Jakuba jest nieformalnym sanktuarium maryjnym Matki Bożej Królowej Pokoju. Na górze Crnica we wsi Bijakovici w 1981 roku sześciorgu dzieciom rzekomo ukazała się Maryja. Od tej pory "widzący" kontaktują się z nią regularnie i otrzymują orędzia. Według Kościoła - nie zawsze zgodne z jego nauką.

- Te wyjazdy cieszą się niesłabnącym powodzeniem. Z naszego biura co roku wyjeżdża kilkaset osób. Bywały lata, że liczba pielgrzymów dochodziła do tysiąca - wyjaśnia Mariola Och-man z biura "Halina" w Rudzie Śląskiej. W zależności od organizatora i długości pobytu wyjazd do Medjugorie kosztuje od 1000 do 3000 zł.

Ludzi do Medjugorie przyciąga legenda, według której 24 czerwca 1981 roku na wzgórze weszły trzy dziewczynki: Ivanka, Mirjana i Vicka. Objawiła się im Matka Boska. Przestraszone dzieci uciekły i opowiedziały o wszystkim kolegom: Ivanowi, Marii i Jakovowi. Te dzieci także zobaczyły zjawę. Od tego czasu widują ją do dziś niemal każdego dnia. Maryja przekazuje im orędzia. Mówią one o pokoju na świecie, zachęcają do czynienia dobra, zachowania postu.

Zdaniem Kościoła, stałym elementem objawień są treści niezgodne z wiarą katolicką. Chodzi m.in. o zaprzeczanie zmartwychwstaniu ciał oraz twierdzenie, że zbawienie można uzyskać we wszystkich religiach. Na dodatek chorwacka Gospa w objawieniach domaga się ustanowienia 25 czerwca świętem Królowej Pokoju. To pierwszy przypadek w historii Kościoła, że Matka Boska występuje z takim żądaniem.

"Wizjonerzy" dzisiaj mają ponad 40 lat. Nadal mieszkają w Medjugorie. Spotykają się z pątnikami. Opowiadają o swoich wizjach. Są zapraszani przez parafie na całym świecie.

Według opisów "widzących", Matka Boża ma około 20 lat, 165 cm wzrostu, czarne włosy i błękitne oczy. Ma na sobie szarobłękitną suknię i długi do ziemi biały welon. Nad jej głową świeci tuzin złotych gwiazd. Rzeźbę z marmuru kararyjskiego, pokazującą postać Maryi można zobaczyć przed kościołem w centrum miasta. Jej autorem jest Dino Felicki. Obejrzały ją już dziesiątki milionów wiernych.

Do odwiedzania tego miejsca w Polsce najbardziej zachęca ojciec Tadeusz Rydzyk, szef Radia Maryja. - Modlitwa sama w sobie jest dobrem. Dlatego pielgrzymowanie do Medjugorie nie jest czymś złym. Dobrze jednak jest pamiętać, że tamtejsze objawienia nie zostały uznane - podkreśla ks. Jarosław Kwiecień z diecezji sosnowieckiej.

Watykan nigdy nie uznał tych trwających 28 lat nadprzyrodzonych zdarzeń. Dyplomatycznie zapewnia, że sprawa jest w toku, bo objawienia jeszcze się nie zakończyły. Już w 1984 roku Konferencja Episkopatu Jugosławii wydała zakaz pielgrzymek oficjalnych, czyli organizowanych przez księży. To dlatego, że ich obecność byłaby wyrazem publicznego uznania objawień przez Kościół. Dopuszczalne są tylko pielgrzymki prywatne.

Ks. Tomislav Vlaąić, jeden z największych orędowników domniemanych objawień maryjnych w Medjugorie, opiekował się przez lata "widzącymi". Teraz ma kłopoty. Benedykt XVI w marcu przeniósł Vlaąicia do stanu świeckiego. Papież zakazał mu sprawowania wszelkich form apostolatu, np. nauczania o doktrynie Kościoła.

Ks. Artur Stopka z archidiecezji katowickiej podkreśla, że udział w prywatnej pielgrzymce do Chorwacji nie jest grzechem. Byłby, gdyby Watykan tamtejszym cudom powiedział - "nie".

Pątnicy z Polski

Polscy pielgrzymi wiodą prym w Europie. Co piąty pątnik na kontynencie jest z naszego kraju. Ich celem jest głównie Jasna Góra w Częstochowie, którą odwiedzają co roku ponad 4 miliony osób. Za granicę wyjeżdża każdego roku milion. Polacy najchętniej wybierają Rzym, Lourdes i Medjugorie, gdzie od lat 80. szóstce mieszkańców rzekomo objawia się Matka Boska Pokoju, zwana przez Chorwatów Gospą. To miejsce odwiedziło już około 40 milionów katolików. Każdy z nich zostawił tam pieniądze.